Kulturówka o Kaczmarskim

Truizmem byłoby stwierdzenie, że niezwykle rzadko można w dzisiejszych czasach natrafić na człowieka, który nie ma swojego idola. Zacząłem jednak artykuł od właśnie tak banalnej myśli – zauważą to bardziej spostrzegawczy czytelnicy – ciężko zresztą nie przyznać im racji. Proszę jednak nie posądzać autora o aż tak wielki brak pomysłu na wstęp, oczywistość bowiem świetnie kontrastuje z człowiekiem, którego postać mam zamiar odrobinę przybliżyć. Zatem piękne uczennice i zacni uczniowie naszej szkoły oraz podróżnicy internetu, którzy jakoś do mnie trafili, oto stoi przed Wami postać, która mimo upływu lat jest nadal idolem dla wielu, w tym oczywiście dla mnie: Jacek Kaczmarski.

Murarz

Jeżeli jest ktoś, kto nie zna opisywanego bohatera, to powinien: po pierwsze się zawstydzić (i jeszcze chwilę…), a po drugie dowiedzieć się, że był to polski poeta, prozaik, kompozytor i piosenkarz. Znany jako jeden z bardów solidarności (obok Gintrowskiego i Łapińskiego, choć jest najbardziej rozpoznawalny z tej trójki). Gdybym na jednej z krośnieńskich imprez w jego obecności nazwał go tak jak tą część artykułu, frustracja artysty zostałaby pewnie wyrażona w mniej dystyngowany sposób niż poprzez napisanie satyry. A czynników, z których mogłaby rodzić się szeroko pojęta agresja Kaczmarskiego w takiej sytuacji było kilka:

Pieśń „Mury” uważał on za porażkę, bynajmniej przez jej jakość, „Solidarność” potraktowała ten utwór jako manifest wyzwolenia oraz swobody jednostki, która miała z niego płynąć. Można śmiało powiedzieć, że w zamyśle autora przekazywana przez nie idea była całkowicie różna (o czym on sam otwarcie mówił). Wspaniałomyślnie zostawiam wam wolną rękę w kwestii odpowiedzenia sobie na pytanie: „Jaka?”.

Poeta ten był bez wątpienia osobą charyzmatyczną, ale cecha często ta wiąże się z porywczością i to właśnie jeden z takich przypadków. Ciężko inaczej określić człowieka, który już w podstawówce podrywał słowami: “Basiu, chciałbym odbyć z tobą najpiękniejszy akt w naturze, akt płciowy”. Nawiasem mówiąc ten tekst podobno zadziałał, co u mnie- jako singla, wzbudziło kompleks niewiedzy o technikach zdobywania dziewczęcych serc, niestety muszę się jeszcze wiele nauczyć…

Ogromne problemy z alkoholem, które wystąpiły w pewnym momencie życia piosenkarza, niejednokrotnie butelka Johnego Walkera czy czystej wódki doprowadzały do nieudanych sesji nagraniowych, a nawet przestojów w trasach koncertowych (niejednokrotnie podczas nich był bezustannie nadzorowany, aby przypadkiem w jego ręce nie dostał się żaden trunek). Nie wpłynęło to jednak negatywnie na jego karierę, wręcz przeciwnie – dostawał nawet listy, w których fani wyrażali nadzieję, że umrze on w wyniku choroby alkoholowej. Pasowało to do ich wizji poety-Polaka. Cóż, nie mnie to oceniać.

Geniusz

Opisywanie poszczególnych utworów Kaczmarskiego byłoby sporą przyjemnością dla mnie; czytającym radości nie sprawiałoby jednak prawdopodobnie przeglądanie mojego osobistego zestawienia „Jacek K. Greatest Hits”. Dla niego zawsze najważniejsi byli ci, z którymi swoją twórczością mógł się on dzielić, a ponieważ jego duch ma przyświecać nad tym tekstem, spróbuję zachować się podobnie. Przynudnawy katalog zastąpi więc jeden utwór, uważany przez wielu krytyków, jak również moją skromną osobę za opus magnum tego wybitnego tekściarza (bo był on przede wszystkim nim). Mowa o “Epitafium dla Wysockiego”. Włodzimierz Wysocki, rosyjski pieśniarz, fascynował opisywanego kolegę po fachu do tego stopnia, że ten zdzierał swoje struny głosowe dla upodobnienia wokalu. Kaczmarski oddał swojemu idolowi cześć poprzez napisanie pieśni, w której widać wszystko: poczynając od przeciętnego wokalu, poprzez taką sobie grę na gitarze dochodzimy do ogromnej charyzmy i zatracenia się bez reszty w wykonywanym dziele, a przede wszystkim do tekstu, którego wybitności chyba tłumaczyć nie trzeba będzie nikomu. Lepsze poznanie twórczości Jacka Kaczmarskiego polecam każdemu, może nie sprawi to że przestaniemy być pytani z matematyki, ani że znajdziemy 20 złotych na ulicy, jednak dla samej wartości artystycznej- warto.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.