Karne wypracowanie #1

Temat wypracowania: Wyjaśnij motywy, którymi kierujesz się, bałamucąc na języku polskim niewinnego kolegę ze wsi.

Był piękny listopadowy piątek, tuż przed półmetkiem. Moja klasa miała dwie godziny języka polskiego z naszym ukochanym Panem Profesorem. Po energicznym wejściu do klasy, sprawdzeniu obecności i odchrząknięciu prof. XYZ stwierdził, iż nastąpiła właściwa pora na sprawdzenie wiedzy losowo wybranego nieszczęśnika. Odetchnęłam z ulgą, gdy okazało się, że to nie ja będę musiała odpowiadać. W duchu pożyczyłam powodzenia wybranej osobie i  w najlepsze oddałam się konwersacji z kolegą z ławki.

Michał, Michał, Michał. To imię nie daje mi spać od chwili, gdy go pierwszy raz zobaczyłam. Wysoki, barczysty, wysportowany brunet z łobuzerskim uśmieszkiem i głupimi żartami. Marzenie każdej szanującej się dziewczyny z dobrym gustem  z Krosna i okolic. W tym moje. Szarej myszki z mieściny – do której trzeba jechać przez „pola”, jak to kiedyś określił szanowny Pan Profesor – Jasła. Gdy Michał idzie korytarzem, dziewczyny wabiąco mrugają rzęsami i posyłają całusy, a chłopcy mrożą go wzrokiem. Kiedy rozmawialiśmy, nie mogłam się skupić na niczym innym poza nim. Czułam się, jak zahipnotyzowana. Jego zielone oczy wpatrywały się we mnie. Rozmawialiśmy o sobotniej zabawie. Kto z kim idzie, kto kogo pierwszy zaprosił, kto dał komu kosza, kto w czym idzie. Jednym słowem -plotkowaliśmy. Opowiedziałam swojemu towarzyszowi, w co dokładnie będę ubrana, opisałam swoją fryzurę i makijaż. Pokiwał głową z aprobatą i stwierdził, że powinnam ładnie wyglądać. Serce zabiło mi jak oszalałe. Następnie oznajmił, że ubiera czerwoną muszkę. Myślałam, że zemdleję. W mojej głowie natychmiast zaczęły pojawiać się wizje nas, pląsających razem po kopernikańskim parkiecie. Z mojego idealnego świata wyrwał mnie stanowczy głos nauczyciela: „Panna Dyląg! Zarobisz sobie!”. Popatrzył na mnie i pogroził palcem. Wiedziałam, co się święci. Karne wypracowanko. Oczywiście. Przez Michała zapomniałam o Bożym świecie, a teraz jeszcze zostałam ukarana. Życie nie jest proste.

Kończąc moją historię, stwierdzam, iż motyw tzw. „bałamucenia  kolegi ze wsi” jest jasny – odwieczna babska chęć do bycia zauważoną i adorowaną. Korzystając z okazji, chciałabym mimo wszystko bardzo podziękować Panu Profesorowi za zadanie mi tego wypracowania. Możliwe, że dzięki temu Michał straci dla mnie głowę i do końca życia będziemy razem. Szanowny Pan Profesor jako swatka będzie zajmował honorowe miejsce na naszym hucznym weselu i dostanie podwójną porcję schabowego.

Liliana Dyląg, 2E LO

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.