O pamięci, pracy i odpoczynku słów kilka

oo

Słyszeliście pewnie niejednokrotnie, jak ważna jest rola odpoczynku w procesie efektywnej pracy. Intuicyjnie jesteśmy w stanie się z tym zgodzić, czy wiemy jednak, z czego to wynika?

Proponuję eksperyment. Podczas rozmowy z kimś wymieńcie trzy nazwy własne (np. imiona) o podobnym ładunku emocjonalnym, które nie wywołują u rozmówcy mocniejszych skojarzeń. Jakiś czas później poproście tę osobę, aby powtórzyła. Jakie jest prawdopodobieństwo, że najlepiej zapamiętana zostanie ostatnia nazwa? Duże. Dlaczego?
Po pierwszej informacji natychmiast trzeba przyswoić następną, po niej – jeszcze jedną. Dopiero po trzeciej następuje przerwa w komunikacie. Mózg może się wobec tego skoncentrować na tym, co przyswoił w ostatniej kolejności, ponieważ nie jest zmuszony do odbierania i przetwarzania kolejnego przekazu. Informacja może wobec tego zostać utrwalona w większym stopniu niż poprzednie.

„Prześpij się z tym” – również słyszymy wiele razy. Jak najbardziej. Podczas snu umysł podświadomie porządkuje sobie różne informacje w ten sposób, że następnego dnia to, co wydawało nam się niejasne lub bez większego związku, nabiera sensu, znaczenia. Dlatego właśnie po przeczytaniu lektury wielu z nas lepiej zrozumie ją lepiej dopiero jakiś czas po przeczytaniu. Denerwujemy się, że nie wychodzą nam zadania z matematyki, a następnego dnia ze zdziwieniem odkrywamy, że jednak to umiemy – mimo że w trakcie odpoczywaliśmy od nauki.

Jak ważny jest aspekt odpoczynku od pracy w kontekście odkryć naukowych – nietrudno sobie wyobrazić. Niekiedy słyszy się historie o naukowcach, którzy doznali oświecenia podczas wykonywania czynności w ogóle niezwiązanych z tematem badań. Można wywnioskować, że w takim razie każdy może dokonać przełomowego odkrycia, jeśli tylko doświadczy takiego przebłysku. Chciałoby się – rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Jest to poprzedzone wcześniejszą pracą, niejednokrotnie żmudną i nieciekawą. Przy szukaniu rozwiązania danego problemu, na podstawie dotychczasowej wiedzy – zgromadzonych już informacji, wytycza się kierunek dalszych poszukiwań, snuje się domysły, których słuszności próbuje się dowieść. Konia z rzędem temu, komu powiedzie się za pierwszym razem. Błędne wnioski, luki w rozumowaniu – jest to właściwie nie do uniknięcia. Dlatego czasem trzeba zawrócić z obranej ścieżki i zacząć od początku. Tak właśnie wygląda praca naukowców.

Pracując nad danym problemem, tworzymy obrazy, świadomie łącząc ze sobą poznane elementy układanki – poprawnie lub nie. W podświadomości zachodzi podobny proces – obrazowo mówiąc, tworzy się siatka powiązań między faktami, której nie dostrzeżemy, dopóki nie będzie skończona. Dlatego właśnie seriale kryminalne, w których śledczy błądzą, a po odkryciu kolejnej wskazówki nagle zaczynają wszystko rozumieć, nie są całkowicie oderwane od rzeczywistości (ciekawe tylko, że zawsze ich wersja okazuje się prawdziwa). Nie wszystko chcemy analizować. Jednak to właśnie się dzieje – czy tego chcemy, czy nie, niezależnie też od tego, czy zdołamy dostrzec to, co wykreuje się w podświadomości, czy może to nigdy nie nastąpi.

Dlatego czasem zdarza się, że dopiero po godzinie po oddaniu sprawdzianu potrafimy zorientować się, w czym tkwił błąd, niekoniecznie dlatego, że sprawdziliśmy lub ktoś nam powiedział (oczywiście pod warunkiem, że wcześniej mieliśmy do czynienia z zagadnieniem wystarczająco, by gdzieś je przetworzyć i „przechować”). A jeśli nie – cóż, następnym razem pójdzie lepiej.
Dla zainteresowanych polecam książkę „Psychologia odkryć matematycznych”, a wersję nieco inną i znacznie krótszą znajdziecie pod adresem:
https://www.tygodnikpowszechny.pl/klatwa-archimedesa-148104

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.