“Dobry omen” – recenzja

731134-352x500

Koniec świata. Motyw wykorzystywany w wielu dziełach, zarówno współczesnych, jak i tych napisanych lata temu. Znamy różne autorskie wizje aniołów i demonów walczących o dominację nad ludzkimi duszami. Widzieliśmy już “Lucyfera”, który uciekł z piekła i zajmuje się rozwiązywaniem kryminalnych zagadek, anioła stróża z “Tam, gdzie spadają anioły” D. Terakowskiej, który upadł na Ziemię, by pomóc swej protegowanej, czy chociażby “anioła muzyki” z “Upiora Opery” G. Leroux mającego opiekować się Christine po śmierci jej ojca.

Wizji jest wiele, ale chyba żadna z nich nie jest tak humorystyczna, jak to, co zostało nam przedstawione w “Dobrym Omenie” autorstwa Terry’ego Pratchetta i Neila Gaimana. 

Terry Pratchett znany jest wielu jako autor kultowego już “Świata Dysku” składającego się z 41 tomów. Pisał głównie książki fantastyczne lub popularno-naukowe. 

Neil Gaiman to redaktor wielu powieści i komiksów, również z gatunku fantasy i science-fiction. Jest jednym z najwybitniejszych żyjących pisarzy w tej dziedzinie.

Czego zatem możemy się spodziewać po dwóch tak znakomitych autorach?

Przede wszystkim dużej dawki humoru. “Dobry Omen” jest książką fantastyczno- satyryczną, podczas jej lektury uśmiechniecie się nie raz, pomimo poruszania dość poważnego tematu, jakim jest Armagedon.

A czym jest Armagedon w realiach tego świata? Misją planowaną od ponad 6000 lat, którą wypełnić ma Antychryst.

Niewysłowiony Plan jest… cóż, niewysłowiony. Wszystko zaplanowane zostało idealnie: Antychryst zostaje zesłany na Ziemię, dorasta tam jako zwykły chłopiec, w jedenaste urodziny dostaje psa, a tydzień później jest już po wszystkim. Armagedon dobiegł końca.

Niestety, nie wszystko jest takie proste, jak mogło się wydawać 6000 lat temu.

Zesłani na Ziemię na samym początku jej istnienia Azirafal – anioł z zamiłowaniem do książek, szczególnie tych antycznych – i Crowley, demon na usługach piekła jeżdżący dziewięćdziesięcioletnim Bentleyem, bardzo przywiązali się do swojego nowego domu. Szkoda byłoby więc, gdyby to wszystko uległo spopieleniu, skoro żyje się tu już kilka tysiącleci, prawda? Pozostaje jedno: zniszczyć Antychrysta i zapobiec Apokalipsie.

To jednak też nie jest takie proste. Antychryst nie jest tym, za kogo go mają, demoniczny pies nie dociera na miejsce, Jeźdźcy Apokalipsy powoli łączą siły (chociaż Wojna jest całkiem zadowolona ze swojej pracy, a Głód idealnie sprawuje się w roli producenta niskokalorycznego jedzenia), “Przistoyne i akuratne profecye” nabierają coraz więcej sensu, stary łowca czarownic posyła swojego nowego rekruta wprost w sidła okultystki, która całe życie kierowała się według tych właśnie przepowiedni.

Poplątane, ale sensowne. 

Książka fantastycznie obrazuje nam inne spojrzenie na Apokalipsę, dodając do tego mnóstwo humoru i ciekawych bohaterów. Polecamy ją każdemu fanowi Terry’ego Pratchetta, Neila Gaimana bądź miłośnikowi fantastyki i satyry w każdej formie.

Zaleca się też przeczytać ją przed obejrzeniem serialu z 2019 roku, który wydał Amazon. Miniseria jest równie świetna, co pierwowzór. Tu możemy także dodać niesamowitych aktorów (Michael Sheen i David Tennant w rolach głównych) oraz piękną ścieżkę dźwiękową.

Mikołaj Kopernik

Zatrzymałem słońce, ruszyłem ziemię. A ty co robisz ze swoim życiem?

More Posts - Website

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.