Finisz kampanii, czyli słowo o debacie

Bez nazwy-2

Debata przedwyborcza, jak mogłoby się wydawać, jest najlepszą formą weryfikacji wiedzy ogólnej o funkcjonowaniu szkoły, znajomości i umiejętności zaprezentowania swojego programu oraz możliwością dotarcia z nim do szerszego grona uczniów. Rzeczywiście, takie funkcje powinna spełniać, jednak dla tegorocznych kandydatów do sukcesji kopernikańskiego “tronu” była przede wszystkim szkołą trzymania nerwów na wodzy, czy wręcz niewygodnym “przesłuchaniem”, na którym wypominano im każde potknięcie.

Zamiast pytań o program, często padały te ad persona, dlatego trudno jest merytorycznie ocenić kandydatów i ich programy. Ciężko wskazać też jej zwycięzcę, jednak warto docenić starania trójki kandydatów, aby wypaść jak najlepiej mimo personalnych ataków.
Najmłodszy z kandydatów, Janek z klasy Ie3, zaskoczył opanowaniem. Wydawał się najbardziej zrelaksowanym z trójki, aczkolwiek otrzymał zdecydowanie najmniej pytań od publiczności, co wbrew pozorom nie było dobrym znakiem. Z drugiej strony, nie budząc skrajnych emocji, zbudował pozycję solidnego kandydata, który chce w swoim samorządzie widzieć każdego, a także łączyć tradycje z nowościami, szczególnie w związku ze zbliżającym się 120-leciem szkoły. Mimo wielu niejasności dotyczących jego programu, Janek jawi się jako ktoś chętny do działania, z doświadczeniami w pracy w samorządzie z poprzedniej szkoły. Jak sam przyznał, nawet jeśli się nie uda, to tegoroczne wybory pomogą mu stać się bardziej rozpoznawalnym, co może przydać się przy starcie za rok.

70367085_747957785661905_8612090670422687744_n

 

Można by pomyśleć, że tę taktykę opracował wcześniej Zenon z klasy 2f, który w zeszłym roku zajął drugie miejsce i zdecydował się kandydować ponownie. Nie sposób nie wiedzieć teraz, kim jest Zenon – znamy go z pracy w ustępującym z funkcji samorządzie. Niestety, drugą stroną medalu rozpoznawalności jest fakt, że jego kandydatura wzbudziła wiele negatywnych emocji – to do niego skierowana była większość pytań, również tych ad persona. Merytorycznie Zenon wypadał bardzo dobrze, znając mechanizm funkcjonowania szkoły, aczkolwiek trudno zatrzeć negatywne wrażenia, jakie wywołały niektóre pytania. Ciężko powiedzieć, dlaczego pytano o sprawy wewnętrzne klasy 2f, czy też później, w przypadku Grethy, o sprawy klasy 2a. Publiczność na szczęście podjęła również dyskusję na temat programu Zenona, z której wybrnął obronną ręką, potwierdzając, że nie spędził roku pracy na marne i wie, jak zorganizować wiele ciekawych inicjatyw oraz ma pomysł na rozwiązanie problemu ze szkolnym kserem.

Bez nazwy-1

 

 

Na szczęście w wyścigu po fotel przewodniczącego nie zabrakło damskiego pierwiastka. Gretha z klasy 2a kończy stawkę w tym podsumowaniu ze względów losowych, bo trudno zarzucić jej to, że zawiodła grono swoich przyszłych wyborców. Co więcej, udało jej się wymyślić dobry pomysł, być może rozwiązujący szkolne problemy z niską frekwencją – Jokera, który wedle założenia zwalniałby z odpowiedzi i niezapowiedzianych kartkówek przez jeden dzień, a otrzymać można by go za 2 miesiące stuprocentowej frekwencji. Jej program jednak nie jest idealny – wątpliwość budziło chociażby wynagradzanie wolontariuszy biletami do kina, ale chyba większą konsternację od tego wywołało wystąpienie uczniów wypominających jej narzekanie na brak czasu dla tak poważnej funkcji czy negatywny stosunek do innej klasy 2.

71656190_473793159895572_2299166680120557568_n (1)

Fala krytyki, wobec postawy uczniów zadawających pytania ad persona oraz oskarżających kandydatów o manipulację w trakcie kampanii, wypłynęła ze strony grona pedagogicznego. Zamiast dowiedzieć się więcej o programach kandydatów czy o ich planach współpracy z dyrekcją, nauczycielami, Młodzieżową Radą Miasta i innymi organizacjami młodzieżowymi, po debacie część kopernikańskiej społeczności pozostała raczej zmieszana i zażenowana poziomem dyskusji. Mimo to należy docenić postawę Grethy, Zenona i Janka, którzy wspólnie, na koniec debaty, potępili prowadzenie tak zaciekłej negatywnej kampanii, jakiej byliśmy świadkiem w piątek.
Podsumowując, przed jutrzejszymi wyborami zalecamy obiektywnie popatrzeć na sprawę kampanii, programów i debaty oraz możliwe jak największe “wrzucenie na luz”. Mamy także nadzieję, że niezależnie od wyników, deklaracje współpracy między całą trójką nie będą tylko obietnicami bez pokrycia.

 

Przepraszamy za chwilową nieobecność relacji oraz jej nieco zmienioną formę. Inaczej się nie dało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.