Szymon Gonet na stażu w Telewizji Polskiej!

 

4

W dniach 19-30 sierpnia miałem okazję wziąć udział w programie szkoleniowo-stażowym organizowanym przez Telewizję Polską. Była to dla mnie wielka okazja na bliższe zapoznanie się ze światem mediów i spojrzenie na niego z nieco innej perspektywy. Jak to się stało, że stanąłem przed taką szansą?

Media od zawsze stanowiły część moich zainteresowań. W mojej głowie zawsze przewijała się myśl, aby w przyszłości w nich pracować, choć nigdy nie byłem stuprocentowo pewny, co właściwie chcę robić w życiu. Tak właśnie zrodził się plan wystartowania w dwóch olimpiadach medialnych – z czystej ciekawości, chęci sprawdzenia wiedzy w obrębie ich tematyki.

 

A jak te olimpiady właściwie wyglądały? Ich wyróżnikiem zdecydowanie była ciekawa konwencja i forma organizacji, która nie wymagała od nas jedynie napisania testu. Oprócz pisania esejów i rozwiązywania testów, przygotowywaliśmy prezentację o wymyślonym przez nas nowym medium czy wzięliśmy udział w debacie. Ponadto mieliśmy okazję spotkać się z dziennikarzami, takimi jak Anita Werner oraz odwiedzić budynek Telewizji Polskiej. Zainteresowanym szczególnie polecam zapoznać się z ofertą olimpiad, gdyż zdecydowanie warto wziąć w nich udział! Myślę, że jestem tego dobrym przykładem, udało zdobyć mi się dosyć wysokie miejsca w obu z nich, a jedna z wygranych zapewniła mi staż, na który pojechałem wraz z dwoma innymi laureatami. Pozwolę sobie nieco o nim opowiedzieć.

1 2

Pobyt został podzielony na dwie części: szkolenie w Akademii Telewizyjnej, obejmujące wykłady i ćwiczenia praktyczne oraz staż w redakcji TVP Kultura. Która z nich była ciekawsza? Trudno powiedzieć. Każda z nich nauczyła mnie czegoś innego zarówno o sposobie działania telewizji, jak i o pracy dziennikarza.

 

Pierwszy tydzień to przede wszystkim tydzień pełen wrażeń. Czas, aby zaklimatyzować się w nowym środowisku i zaznać życia w dużym mieście. Był to dobry sprawdzian umiejętności dla kogoś, kto przyzwyczajony jest raczej do mieszkania w spokojnej okolicy. Szybko jednak odnalazłem się w nowym otoczeniu, gotowy na nowe wyzwania. A było ich naprawdę sporo.

 3

Największą trudnością było dla mnie występowanie przed kamerą. W ramach szkoleń często nagrywaliśmy materiały ćwiczeniowe, które polegały m.in. na odpowiednim czytaniu tekstu z promptera, przeprowadzaniu wywiadów czy improwizacji w sytuacjach niespodziewanych, dbając cały czas o kulturę i sztukę wypowiedzi. Pod koniec zajęć zawsze omawialiśmy błędy i wyciągaliśmy z nich wnioski. Nigdy nie przypuszczałem, że zadanie prezentera telewizyjnego jest tak trudne.
Wspólnie poznaliśmy także bliżej pracę realizatorów i oświetleniowców, których rady pomogły nam później w nakręceniu filmu, w oparciu o mobile journalism. Jeżeli natomiast chodzi o wykłady, zostały one przeprowadzone w bardzo luźnej konwencji. Mogliśmy bez problemu zadawać wiele pytań i wymieniać się wspólnie spostrzeżeniami.

5 6

Dziennikarstwo to mobilność – to zdanie zapamiętałem szczególnie dobrze. W drugim tygodniu każdy z uczestników został przydzielony do jednego reportera, aby później razem z nim wyjechać na plan zdjęciowy. W zależności od sytuacji, na miejsce należało dojechać we własnym zakresie lub z operatorami wyjeżdżającymi spod budynku telewizji. Wydarzenia odbywały się o różnych porach, nieraz wymagały pracy do późnych godzin wieczornych. Niemniej jednak pomoc w realizacji była pracą bardzo przyjemną. Od dziennikarzy wiele dowiedziałem się na temat przeprowadzania wywiadów, technicy natomiast pokazali mi, jak pracować za kamerą.

Po skończonej pracy, zabawnie było widzieć się na ekranie telewizora, jako element tła na
przebitkach.

7

 

Montaż to punkt, któremu chciałbym poświęcić więcej uwagi. Była to część, która chyba najbardziej mnie zainteresowała. Przez kilka dni mieliśmy możliwość obserwacji profesjonalnego montażu zarówno spotów, jak i programów informacyjnych – świetna okazja, aby nauczyć się podstaw obsługi oprogramowania i technik stosowanych w telewizji. To zadanie stworzone jest dla osób kreatywnych, ale też niesamowicie cierpliwych. Produkowane reportaże muszą być zachęcające, a także nie mogą przekroczyć ustalonych limitów czasowych, które zwykle bywają śmiesznie niskie. Każda sekunda w telewizji jest na wagę złota, dlatego na montażystach ciąży wielka odpowiedzialność za produkowany materiał. Pomimo tego, utwierdziłem się w przekonaniu, że chciałbym wiązać swoją przyszłość właśnie z tym zawodem.

8 9

 

Na sam koniec mojej medialnej przygody, po rozmowie z wydawcą naszej redakcji, dostałem pozwolenie, aby udać się na nagrania programu na żywo. Nie był to mój pierwszy udział w tego typu audycji. Tym razem mogłem jednak zaobserwować jak wygląda produkcja od środka. Właśnie wtedy miałem okazję zobaczyć, jak w praktyce wykorzystać nabyte wcześniej umiejętności.

 

Jak wspominam mój pobyt w Warszawie? Przede wszystkim była to ciekawa przygoda, która umożliwiła mi kontakt z profesjonalistami. Pojechałem tam z myślą, że wyjazd pomoże mi w wyborze studiów i nie myliłem się – teraz wiem jakie są wady i zalety pracy w telewizji.

Nie przedłużając – zdecydowanie było warto! Wróciłem bogatszy o nowe wrażenia i umiejętności, które zdążyłem już nieraz przełożyć na życie codzienne.

Czy w takim razie warto startować w olimpiadach? Zdecydowanie. Polecam to nie tylko tym, którzy chcą wiązać swoją przyszłość z mediami, ale także tym, którzy chcą się sprawdzić i przeżyć ciekawą przygodę.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.