“Kler” – film, który podzielił Polaków krzyżem.

Bartosz Mrozowski

RECENZJA BEZ SPOILERÓW

(Niestety, wybory opóźniły publikację, więc wybaczcie, że niektóre elementy nie wstrzelają się w czas)

 

(Oglądałeś? Pomiń ten akapit)

Na wstępie będę zmuszony rozczarować spore grono z Was, którzy po zwiastunach oraz reklamach uważali, że Kler będzie kolejnym koncertem wulgarnych scenek, które są ze sobą połączone jedynie przez szczątkową fabułę i masę tandetnych żartów. Tak, dokonano wszelkich starań, aby film przypominał kolejne “dzieło” najpopularniejszego obecnie polskiego reżysera – Patryka Vegi. (Wiele Was nie ominęło, jeżeli go nie znacie, naprawdę.) Oprócz wcześniej wymienionego zwiastuna, wyróżnić można plakat, który swoim schematem, rozmieszczeniem bohaterów oraz ich nazwisk, a także proporcjami łudząco przypomina całą kolekcje plakatów wyżej wymienionego reżysera. Takie zagranie marketingowe okazało się jednak strzałem w dziesiątkę. Film pobił rekord otwarcia w polskich kinach i zgromadził blisko milion widzów w pierwszy weekend. Zdetronizował więc  50 twarzy Greya, a także Botoks.

 

7856555.3                vs                     7823050.6

 

Czy ten film powinien zostać zakazany? Czy ateiści po obejrzeniu tego filmu zaczną palić kościoły? Czy jest to dobry film?

 

 

Trzeba na początku zaznaczyć, że za reżyserię tego filmu odpowiada Wojciech Smarzowski, a więc ten sam człowiek, który stworzył takie filmy jak: Drogówka (2013)oraz Wołyń (2016). Mimo wielu zabiegów, które miały upodobnić Kler do dorobku artystycznego Vegi, dzieło broni się samo w sobie. Jestem świadomy tego, że zdania są bardzo podzielone. Nic dziwnego, reżyser porusza się w obrębie tematyki, która w Polsce jest raczej chroniona, a do niedawna była uważana za nieskazitelnie czystą. Smarzowski postanowił więc wejść na bardzo grząski grunt i moim zdaniem wyszedł z niego obronną ręka.Chciałbym jednak zaznaczyć, że film to część sztuki i powinien bronić się głównie na polu artystycznym, niezależenie od naszych poglądów, religii itd.

  Omawiany film nie atakuje kościoła oraz nie zachęca do nienawiści, która byłaby wycelowana w jego stronę. Elementy związane z wiarą są jedynie bazą oraz tłem wszystkich wydarzeń. Sytuacje, które pojawiają się na ekranie dotyczą problemów ludzi.  To właśnie oni tworzą kościół. Poruszana jest więc sfera profanum, nie sacrum.  Mam nadzieję, że wszystkie wątpliwości zostały już rozwiane (niczym moje marzenia o 3 z matematyki) i możemy przejść do dalszej części.

Jeżeli chodzi o przynależność gatunkową – według mnie jest to dramat lub dramat psychologiczny z elementami komediowymi. Tak, po filmie możecie wyjść z małym wstrząsem emocjonalnym, niektóre sceny są bardzo mocne.

Fabuła jest skupiona wokół wątków czterech duchownych, które podczas oglądania krzyżują się ze sobą w sposób różnoraki. Tutaj już pojawia się pierwszy plus tego filmu. Kreacje głównych bohaterów są stworzone w sposób mistrzowski. Każdy z nich jest zupełnie inny, posiada odmienne cechy i problemy,  a to sprawia, że są niezwykle interesujący, intrygują nas i chcemy śledzić ich dalsze poczynania. Znajdziemy historie  mi.n: przerysowane, ale także bardziej subtelne. Ludzi zamkniętych w małomiasteczkowych murach, a także tych, którzy pociągają za wszystkie sznurki w całym kraju. (Krośnianie, zwróćcie uwagę na tablice rejestracyjne w filmie 😉 ) Przekraczają granice moralne oraz prawne. Jednak w trakcie dalszego oglądania filmu  poznajemy ich różne motywacje, psychologię, możemy także  (niektórych wypadkach) odczuwać w stosunku do nich współczucie. W naszych głowach pojawia się swoista walka z myślami, zaczynamy analizować i stawiać siebie w ich sytuacji. Żadna z głównych postaci (jak i tematów) nie jest czarno-biała, przeciwnie – jest wielowymiarowa i skomplikowana.

Jeżeli jesteśmy już przy temacie postaci, to nie możemy nie wspomnieć o genialnych aktorach, którzy występują w Kler. Jest to prawdziwy crème de la crème polskiego aktorstwa. W główne role wcielili się: Więckiewicz, Jakubik, Gajos, a także Braciak który w tym filmie, według mnie zagrał rolę życia. Nie ma mowy, abyśmy przez chwili mogli poczuć odrobinę sztuczności albo fałszu. Każda najmniejsza scena, każda najdrobniejsza emocja jest odegrana  w punkt. Nie można jednak zapomnieć o drugim planie i o fenomenalnej Joannie Kulig, którą zapewne wszyscy kojarzymy z Zimnej Wojny (2018). Pomimo najtrudniejszej roli do zagrania (najbardziej antypatycznej i  „ciężkiej), wyszła z niej z klasą.

 

71461db96771802686f8de4ed8a329f0b99f09ad

 

Film w bardzo jaskrawy sposób przedstawia problem osób, które (szczególnie w młodości) zostały pozbawione wsparcia ze strony najbliższego otoczenia. Stąd też liczne retrospekcje, które pojawiają się w drugiej połowie filmu. Naprowadzają nas na odpowiedzi, a także wyjaśniają pewnie zachowania i odruchy. Nie zabrakło również ukazania licznych patologii (szczególnie alkoholizmu), a także ich skutków i skali. Na ekranie dane jest nam zobaczy całą masę błędów i przewinień, które są popełniane przez duchownych m.in: pedofilia, alkoholizm, łapówkarstwo.

 

Bardzo ważną kwestią, która pozytywnie zaskakuje w tym filmie, jest zdecydowanie dźwięk. Jego rola w filmach jest zazwyczaj pomijana, szczególnie gdy jest zrealizowany bardzo dobrze. Niestety, jest to pięta achillesowa większości polskich produkcji. Momenty, kiedy nie jesteśmy w stanie zrozumieć wypowiedzi bohaterów; dźwięki otoczenia, które zagłuszają wszystko inne oraz echo w większych pomieszczeniach to tylko niektóre błędy, jakie możemy dostrzec.  Świetnymi przykładami będą komedie romantyczne np.:  Na układy nie ma rady(2016), Porady na zdrady(2017). Dźwięk w Kler jest po prostu w punkt. Nie zakłóca odbioru, co więcej, pozwala zniszczyć tzw. „ścianę” między filmem a odbiorcą.

 

Mimo wielu plusów, film nie jest idealny.  Postacie trzecioplanowe są zagrane bardzo sztucznie, czasami wręcz komicznie. Dotyczy to wszystkich ministrantów, mało znaczących (pod kątem fabularnym) dorosłych, a także dziewczynki, która pojawia się na pogrzebie.

 

Pojawia się także wiele stricte subiektywnych głosów, które komentują pewne wydarzenia i zachowania. Większość scen zaczyna się (lub kończy) od momentu, w którym słyszymy daną opinię od prezenterów telewizyjnych, prowadzących rozmowy z radia etc. Film przez to staje się bardziej zamknięty, nie daje nam w pewnych momentach możliwości własnego komentowania albo refleksji.  Szkoda, właśnie wtedy można by było pomyśleć i przeprowadzić jakąś analizę działań – to lubię w kinie najbardziej.

Bartosz Mrozowski

Na koniec chciałbym przytoczyć słowa jednego recenzenta, z którym całkowicie się zgadzam: Smarzowski nie rysuje Kościołowi katolickiemu ani laurki, ani karykatury. Powstrzymując się od ekspresji subiektywnego spojrzenia na religijność wygrywa rzetelnym ujęciem tematu i odrzuceniem pokusy zaprezentowania czarno-białej wizji instytucji. W najnowszym jego utworze kler nie zostaje ani rozgrzeszony, ani wiecznie potępiony. Zamiast tego zostaje wezwany do pokuty za swoje przewinienia i do zadośćuczynienia tym, których skrzywdził, a zatem – potraktowany uczciwie.”

 

Ocena filmu: 8/10 głów Mikołaja Kopernika

 

8 głó

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.