Życie w szkole – wywiady z pierwszoklasistami i maturzystami

DSC_0629a

Od października do stycznia (2017/2018 oczywiście) dwaj uczniowie – jeden z pierwszej, drugi z trzeciej klasy – pracowali nad wywiadem ze swoimi kolegami z naszego liceum. Życie w szkole jako temat główny, a pytania do dwóch grup: pierwszaków i maturzystów. W wielu sprawach uczniowie nieświadomie zgadzali się ze sobą, ale nie zawsze, wiadomo.

Pierwszoklasiści, zapytani o odczucia w pierwszych tygodniach (czy już miesiącach) w nowej szkole, odpowiadali, że jest całkiem spoko. Dobra atmosfera, można śmiało startować ze znajomościami u starszych uczniów – komentuje Irena. Trochę trudno znaleźć kogoś w tłumie na wąskich korytarzach, ale jeśli ktoś chce, to czemu nie – śmieje się Kasia. Ale żeby wejść z piętra na piętro, trzeba pokonać 32 schody. Dodatkowa lekcja wfu – biegi przełajowe, bo jeszcze na plecach 10 repetytoriów, ktoś na schodach się zatrzymał, gdzieś wypadł telefon – grymasi Maciek. Lepiej by te książki przenieść do telefonu, no ale takiego niestety używać nie wolno – dodaje. Podobny problem zauważa Ania. W szafce leży stos woluminów, a nie prostownica.

Zapomnieliśmy dodać, że z każdej klasy przeegzaminowaliśmy dwie osoby – dziewczynę i chłopaka, którzy wcześniej nie chodzili do Gimnazjum Dwujęzycznego (niekoniecznie w przypadku maturzystów). W sumie około trzyminutowa rozmowa z każdym uczniem była przyczyną tego, że po przepisaniu wywiad miał jakieś 10 stron małym drukiem. Zdecydowaliśmy się na wybranie kilku słów z każdej wypowiedzi, a efekt naszej pracy sami ocenicie.

No to lecimy dalej. Niektórzy czuli się trochę zagubieni w dużo większej szkole niż gimnazjum czy podstawówka – jak na przykład Anita – ale po kilku tygodniach odnaleźli ducha szkoły! – przyznaje Karol. Problem Anity podziela wielu uczniów – zwłaszcza tych dojeżdżających do szkoły codziennie. Duży przeskok z małej szkoły do liceum. Kiedyś zadań z matmy było mniej. A nie jakieś przysyłane wieczorem na maila cztery arkusze maturalne na kolejny dzień – ironizuje Sebastian. Do matury zostały trzy lata, które – pójdą jak z płatka. Nie dla wszystkich. Nina mówi, że ma dość. Czego? Na pewno nie sprawdzianów, które łatwo można przełożyć, praktycznie u każdego nauczyciela – komentuje Łucja. A skoro już o nauczycielach mowa, to z początku trudno było wyczuć, jaki kto jest, jakie ma wymagania, jakie humory. Niektórzy nauczyciele do dziś pozostają nieodgadnieni – dopowiada Michał. Pierwsze strachy minęły, trzeba brać się za działanie. Najlepiej mają ci, którzy lubią wyjazdy – na przykład Karol – który chce zaliczyć parę wymian i Erasmusa. Do konkurencji staje Kasia – trzeba zaliczyć test, sprawnie mówić w chociaż jednym języku, polskim na przykład. Promedy szykują się na konkursy – zwłaszcza te z biologią w roli głównej – oświeca nas Robert. Za to humany idą na wszystko – historia, polski, filozofia, wos. A może frytki? Bo i kulinarne zainteresowania mają nasi uczniowie, Adam na przykład. Coś dobrego, czego dusza pragnie? Zdanej matury. To tak ogólnie. Dla jednych jest to priorytet, dla innych raczej element przy okazji. Bo jeżeli wziąć pod uwagę olimpiady, to faktycznie tak może być. Chyba że ktoś planuje maturę międzynarodową, jak Łucja.

A skoro o maturze mowa, to co o niej myślą maturzyści, jeżeli w ogóle myślą?

Najdziwniejsze u maturzystów jest poczucie „straconej szansy” – większość żałuje tego, że nie była systematyczna, że teraz, na trzy miesiące przed maturą, już nie ma czasu, żeby powtórzyć każdą kwestię z danego przedmiotu. Nawet ci przeciętni uczniowie, ale także i „wybitni” oraz „słabi”, przyznają, że za mało pracowali przez te trzy lata. Wiadomo, każdego dnia wraca się ze szkoły zmęczonym, nie ma się motywacji do robienia czegokolwiek. Często pozostaje telewizor czy raczej telefon, a późną nocą okazuje się, że trzeba coś zrobić na kolejny dzień. Do tego multum dodatkowych lekcji – od języków przez matematykę (koniecznie!), a skończywszy na biologii i chemii – więc w domu pozostaje bardzo mało czasu na cokolwiek. Wiele osób narzeka, że, zwłaszcza w tym roku, trzeba było przystopować z „życiem prywatnym” (w postaci wyjść ze znajomymi czy spotkań z rodziną). Nauka determinuje cały dzień. Choć niektórzy wolą znajomych niż siedzenie nad książką (jak uważa Klaudia), skoro i tak nic się z niej nie dowie. W końcu matura i tak nie sprawdza rzetelnej wiedzy, a raczej zdolność logicznego myślenia i kojarzenia wielu rzeczy. Nie trzeba więc chyba zbytnio przegrzewać głowy, uważa Zuzia. Choć oczywiście nie można też wszystkiego olać, bo to logiczne myślenie musi mieć w zanadrzu jakieś konkretne informacje. Według Kamila trzeba szybko sprecyzować swoje ukierunkowania, żeby potem nie trzeba było uczyć się rzeczy, które się nie przydadzą w przyszłości. Idąc na studia specjalistyczne, gdzie wymagane są wewnętrzne egzaminy, wiedza z matury jest zbędna. Julka uważa, że systematyczność w liceum jest trochę nie do życia, bo traci się kontakt z rzeczywistością. Nie trzeba bać się braku sumienności, bo zawsze jakoś da się wybrnąć z sytuacji. No i nie można też popaść w paranoje, zauważa Klaudia, a pasuje się raczej skupić na tym, na czym nam zależy. Bo czymże jest matura w obliczu wieczności? – śmieje się Mateusz. Natomiast Weronika uważa, że odpowiedzialność za siebie i za innych, nawet w kontekście nauki, jest ważna. Zawsze znajdzie się ktoś, komu można pomóc w jakimś przedmiocie.

Maturzyści radzą. Skupić się na doświadczeniu, własnym rozwoju (bo to zaprocentuje – jak mówi Adam), zamiast na ocenach, które przecież po maturze już nie mają racji bytu. Nie warto też przejmować się za bardzo krytyką nauczycieli, bo ona – zamiast coś budować – to tylko niszczy, twierdzi Konrad. Ważne są pasje, je trzeba dopuścić do głosu – radzi Ania. Mimo, że tegoroczni maturzyści zgodni są w tym, że nauka i systematyczność w liceum są bardzo ważne, to nie zapominajmy o tym, aby po prostu żyć. Czasy liceum to jedne z najpiękniejszych w naszym życiu – uważa Julia.

Klasy pierwsze, zaraz po przyjściu do szkoły, mają duży entuzjazm w podejściu do nauki, ludzi etc. Po drodze, jak wnioskujemy z wypowiedzi uczniów, gdzieś się to gubi. I w zasadzie pozostaje „koczowanie” z dnia na dzień. Ważne jest więc, żeby otaczać się fajnymi osobami, które w tym bytowaniu będą nam towarzyszyć. Na początku dzieje się dużo rzeczy, wszystko jest ciekawe, nowe. W wielu przypadkach (nie we wszystkich, rzecz jasna) szkoła
jest oczywistą oczywistością i ciężko jest odnaleźć coś nowego. No, chyba że szykują się jakieś bezkonkurencyjne wybory. Dobrze jest szukać swojego miejsca, swoich zainteresowań, ciekawych projektów, jak wymiany. Po co? Żeby monotonia życia szkolnego nie zdominowała naszego MŁODEGO ŻYCIA!!!

 

Mieszko Mączyński, Jakub Penar

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.