„Liga Sprawiedliwości” – recenzja filmu

Superbohaterowie filmowych adaptacji komiksów DC nie zbierają od krytyków pozytywnych recenzji. Od czasu: „Człowieka ze stali” wszystkie produkcje są chłodno odbierane przez publiczność. Początkiem czegoś dobrego miała zostać wydana w listopadzie 2017r. „Liga Sprawiedliwości”. 

justice_poster-min

Głównym reżyserem filmu był Zack Snyder, który napisał dużą część scenariusza. Był on odpowiedzialny za większość poprzednich tytułów ze świata DCEU. 

W wyniku prywatnych problemów Snydera, reżyserem został Joss Whedon. Wiedział, jak zrobić dobry film o superbohaterach, gdyż to właśnie on stworzył pierwszych „Avengers”. 

Niestety, przez wzgląd na liczne problemy produkcja była często niespójna i „dokrętki” scen są bardzo widoczne. Kolejne wątki w filmie bardzo szybko się zmieniały a prosta fabuła nie była w stanie wywrzeć wrażenia na widzu. 

Czarnym charakterem tej ekranizacji zostaje Steppenwolf. W komiksach była to ważna postać w armii Darkseida. W filmie jest to bohater, który posiada demoniczny wygląd i za wszelką cenę chce przejąć władzę nad światem. 

steppenwolf-jl-820x490

Chociaż niektóre sceny z tym bohaterem wyglądają bardzo efektownie, to przez cały film nie sprawia on poczucia prawdziwego zagrożenia. Krótkie występy na ekranie oraz nieprzekonująca motywacja nie pozwalają traktować nam tej postaci poważnie. 

Najjaśniejszym punktem całej produkcji są dobrzy bohaterowie. Batman (Ben Affleck) przestał być bezdusznym bohaterem z „Batman v Superman”, który z zimną krwią mordował kolejnych rywali. W „Lidze Sprawiedliwości” staje na czele drużyny, by stawić opór wspólnemu złu. Superbohater przypomina teraz bardziej swoją komiksową wersję, co jest dobrą nowiną dla fanów komiksów. 

Wonder Woman (Gal Gadot) nie zmienia się wiele od swojego ostatniego występu na dużym ekranie. Pomaga ona często Batmanowi podczas „zbierania” nowych członków zespołu. 

Cyborrg (Ray Fisher), Aquaman (Jason Momoa) i Flash (Ezra Miller) pomimo różnic pochodzenia i umiejętności dobrze porozumiewają się ze sobą. Różne, często wręcz kontrastowe, charaktery bohaterów dobrze się ogląda. Im dalej w akcję, tym relacja między tymi postaciami jest lepsza. To zdecydowanie mocna strona tej produkcji. 

Dużym zaskoczeniem jest postać Supermana (Henry Cavill) Bohater ten przeżył metamorfozę podobną do tej, którą przeszedł Batman. Pierwszy raz od trzech filmów postać ta śmieje się, żartuje z członkami zespołu i co najważniejsze – przypomina bardzo tego z komiksów. 

batman-v-superman-dawn-of-justice-henry-cavill-image

Kolejnym dobrym aspektem tej ekranizacji jest muzyka. Danny Elfman spisał się świetnie. Podkłady dźwiękowe są przyjmne dla ucha, pasują do akcji w filmie, często są to znane oglądającym utwory, gdyż Danny w większości przypadków użył podkładów muzycznych z dużo starszych filmów DC.  

„Liga Sprawiedliwości” miała być „odbiciem się od dna” dla DCEU. Jest to jednak, mimo plusów kolejny średni film, który przyjemnie się ogląda. Produkcja ta poprawiła się w stosunku do poprzednich filmów Snydera. Po zobaczeniu jej mamy ochotę lepiej poznać w przyszłości historię nowych bohaterów w ich solowych filmach. Miejmy nadzieję jednak, że będą lepszymi adaptacjami komiksów niż te, które dotychczas widzieliśmy. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.