Umieram od środka…, czyli codzienność z depresją

Przechwytywanie

„Czy 10-12 letnia osoba może mieć depresję? Zapraszam do kulturalnej dyskusji.”[1] – takie pytanie pojawiło się na jednej z najpopularniejszych grup dyskusyjnych na Facebooku. By udzielić na nie odpowiedzi, wystarczy odwiedzić kilka portali internetowych poświęconych depresji. Pediatria.mp.pl podaje następujące dane: Depresję stwierdza się u 2% dzieci oraz nawet u 8% nastolatków. Szacuje się, że szeroko rozumiane zaburzenia depresyjne mogą występować u 20% nastolatków.[2] Na podobne statystyki można natknąć się na stronie Twarzedepresji.pl: W ubiegłym roku 177 dzieci popełniło samobójstwo – (…) 15 ofiar to dzieci w wieku od 10 do 14 lat, a aż 161  – to nastolatki w wieku od 15 do 19 lat. Dwa lata temu prawie 600 dzieci i młodzieży próbowało odebrać sobie życie[3]. Dane statystyczne nie pozostawiają żadnych wątpliwości – depresja dotyczy nie tylko dorosłych, ale też dzieci i nastolatków.

Mimo ogromnej liczby wiadomości dotyczących zaburzeń psychicznych wśród młodzieży, wynik ankiety mówi zupełnie co innego – 21% użytkowników uważa, że nastolatek nie może mieć depresji.

Pod postem pojawiają się następujące komentarze:

Aleks: [nastoletnia osoba – przyp. red.] Może być jeb****a na umyśle a nie mieć depresję bo jej rodzice iPhone nie chcą kupić.

Michał: Nie, te gimbodepresje to ludzie sobie sami wkręcają.

JanNie wierzę w istnienie depresji, jak dla mnie jest to usprawiedliwianie swojego lenistwa i braku umiejętności życiowych.

Wypowiedzi internautów to tylko kilka kropli w morzu naprawdę ostrych słów na temat osób chorych na depresję. Wiedza Polaków o zaburzeniach psychicznych i stosunek do nich są zatrważające. Skąd biorą się błędne przekonania i negatywne nastawienie do depresji panujące w społeczeństwie, w którym przypadłość została zdiagnozowana u ok. 12 milionów osób[4]? Przecież co trzeci Polak cierpi na tego typu zaburzenia psychiczne. Obok chorób serca są to najbardziej rozprzestrzeniające się schorzenia w naszym kraju. Mimo to depresja wciąż pozostaje tematem tabu w polskim społeczeństwie. Warto zatem przyjrzeć się jej nieco bliżej, dowiedzieć się czegoś więcej o monotonnej, przepełnionej apatią codzienności.

Zanim udaje mi się dotrzeć do gabinetu psychologicznego Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. Mikołaja Kopernika w Krośnie, łapię lekką zadyszkę. Pokój znajduje się na jednej z dwóch bocznych klatek ostatniego piętra budynku. Na najwyższej kondygnacji lekcje nie odbywają się w ogóle, panuje tu zupełny spokój. Tylko podczas przerw od czasu do czasu pojawiają się pojedynczy uczniowie, najczęściej pierwszoklasiści, którzy jeszcze do końca nie potrafią odnaleźć się w ogromnym budynku.

Gabinet w środku wygląda przytulnie. Po prawej stronie mieści się brązowa sofa ze zdobieniami kwiatowymi, zupełnie jak u babci. Obok niej stoi biurko, na nim kilka rozrzuconych kartek, kubek z parującą kawą i laptop. Naprzeciwko przy niewielkim stoliku do kawy siedzi szeroko uśmiechnięta, szczupła brunetka. Joanna Mikuś pracuje jako psycholog w „Koperniku” od kilku lat. Na początku było dość trudno. Duża część uczniów w ogóle mnie nie kojarzyła i trochę strach było im tutaj przychodzić, żeby mówić o swoich problemach, nie mając zupełnego pojęcia, kim jestem. Oczywiście z czasem to się zmieniło i przychodzi tu coraz więcej osób. Miejsce jest świetne, gabinet znajduje się na uboczu, a nie na zatłoczonym korytarzu, gdzie każdy widzi, że pukamy do psychologa.

Tuż po rozpoczęciu rozmowy Joanna podkreśla, że nie może udzielić mi żadnych szczegółowych informacji na temat uczniów dotkniętych depresją, z którymi się spotyka. Nie chodzi tylko o tajemnicę zawodową, w grę wchodzi też zaufanie.

***

Po przeczytaniu komentarzy pod wcześniej przytoczoną ankietą, Joanna łapie się za głowę, a jej usta skrzywiają się z niesmakiem. Depresja jest związana z emocjami, które w różnym stopniu przeżywa każdy człowiek. Dlatego wiele osób uważa, że wszyscy mogą mieć „gorsze dni”. Jednak mało  kto zdaje sobie sprawę, że obniżenie nastroju, apatia towarzyszą chorym przez długie miesiące, a nawet lata. Do tego dochodzą inne objawy: brak apetytu, utrata lub wzrost masy ciała, stałe poczucie zmęczenia, zaburzenia snu, większa drażliwość, zmiany nastroju. Te symptomy rzeczywiście mogą dotyczyć każdego nastolatka, bo w wieku młodzieńczym doświadcza się ogromnej huśtawki emocjonalnej, ale jeśli utrzymują się one przez dłuższy czas, jest to sygnał, że należy szybko zareagować i udać się do specjalisty – komentuje po chwili.

Wiele osób z zaburzeniami depresyjnymi samych zjawia się w gabinecie. Szczególnie dotyczy to licealistów, którzy często nawzajem zachęcają się do rozmowy z psychologiem. O problemach gimnazjalistów zawiadamiają najczęściej rodzice.

Najbardziej stresujące jest pierwsze spotkanie, później uczeń zaczyna czuć się tutaj coraz lepiej. Większość osób jest chętna do współpracy i to jest naprawdę ważne, bo w młodzieńczym wieku dobrze jest móc wymienić myśli z kimś neutralnym, kto nie uczestniczy na co dzień w naszym życiu i czasem wystarczą nawet takie rozmowy. Oczywiście w skrajnych przypadkach kieruję uczniów do specjalistów, gdyż pewne sytuacje wykraczają poza moje kompetencje.

***

Depresja jest niezwykle złożoną chorobą. U każdego przebiega zupełnie inaczej, ma inne przyczyny, objawy i wymaga różnorodnego leczenia.

Z reguły na rozwinięcie się depresji wpływa wiele czynników: biologiczne, psychiczne czy środowiskowe, które dopiero razem uderzają w człowieka. Zaburzenia nastrojów dosięgają najczęściej osoby z natury wrażliwe. Dla ludzi podatnych na świat zewnętrzny kilka, nawet najmniejszych, niepowodzeń może być przyczyną załamania nerwowego. Do mojego gabinetu najczęściej trafiają uczniowie, którzy przeżyli dawniej jakąś traumę, zjawiają się też tacy, którzy doświadczają wykluczenia w szkole. Przyczyn depresji jest naprawdę wiele.

Wymienione wyżej czynniki charakteryzują depresję egzogenną, reaktywną czyli taką, która „pochodzi spoza ciała”. Jej rozwój poprzedza najczęściej wystąpienie stresującego wydarzenia w życiu. Zaburzenia nastroju mogą mieć też podłoże biologiczne. Mowa tutaj o depresji endogennej, która wynika z zaburzeń, np. w produkcji serotoniny odpowiedzialnej za samopoczucie i odczuwanie stresu.

***

Po zakończeniu rozmowy Joanna dziękuje mi, że podjęłam tak ważny i trudny temat, o którym w naszej szkole więcej milczy się niż mówi.

Najważniejsze jest, żeby nie ignorować tematu depresji i nie udawać, że jej nie ma. Zaburzenia nastroju stają się coraz częstszym problemem i ludzie powinni zmienić do nich swoje nastawienie. Świadomość rzeczywiście się poprawia, widzę to po zachowaniu uczniów, nauczycieli, ale wciąż słychać wiele negatywnych i błędnych komentarzy, które przyczyniają się do tego, że osoby chore boją się udać do specjalisty. Psycholog czy psychiatra jest lekarzem jak każdy inny. Gdy ktoś odczuwa ból fizyczny, od razu udaje się do odpowiedniego specjalisty. Tak samo powinno być ze wszystkim, co czujemy w środku.

***

Osiemnastoletnia Karolina, uczennica jednej z krośnieńskich szkół, zgodziła się porozmawiać o swojej chorobie dość niechętnie. Sama przyznaje: Nie lubię mówić o depresji. Po co mam opowiadać innym o sobie, swoich problemach? Nie potrzebuję współczucia. Tym razem postanowiła się przełamać i zaprosiła mnie do swojego domu.

Karolina nie lubi ciasnych przestrzeni – dlatego jej pokój ma około 8 metrów kwadratowych. Jest w nim miejsce na wszystko: czterodrzwiową szafę z podwójnym lustrem (przywiezioną przez brata z Niemiec), własnoręcznie wykonane i pomalowane przez tatę dziewczyny biurko zagracone mnóstwem kartek, książek, długopisów, zeszytów, lampką nocną i magnezową tablicą z zapisanymi ważnymi terminami, w rogu stoi jeszcze mała komoda z czarną wieżę stereo i garstką płyt Comy, Marii Peszek, Queen i Taco Hemingwaya umieszczonych w drewnianym pudełeczku. Najwięcej uwagi przykuwa jednak zamykany regał, na którym Karolina nakleiła najpiękniejsze fotografie, pocztówki z ukochanych miejsc (Kraków, Muszyna, Warszawa, Zakopane…), ulubione wiersze i wydrukowany na czarnej kartce cytat Stephena Kinga: Nocą myśli mają nieprzyjemny zwyczaj zrywania się ze smyczy.

Siadamy na łóżku, na którym bez obaw zmieściłyby się jeszcze cztery kolejne osoby o posturze Karoliny. Dziewczyna ma 170 centymetrów wzrostu i jest bardzo szczupła – spod czarnego swetra wystają jej kościste obojczyki. Karolina ubiera się tylko na czarno, co jeszcze bardziej podkreśla jej wychudzoną sylwetkę.

***

Wypowiedzi dziewczyny są lakoniczne, widać, że każde słowo przychodzi jej z trudem. Zadaję kolejne pytanie: Opowiedz mi, kiedy zaczęłaś zauważać, że dzieje się z tobą coś złego? Odpowiedź uzyskuję dopiero po głębokim wdechu.

– Wszystko zaczęło się w gimnazjum. Chodziłam do klasy sportowej i to rywalizacja z dziewczynami z niższej klasy mnie tak zniszczyła, wprowadziła w kompleksy. W sporcie musisz być od kogoś lepszym, musisz coś umieć, pokazać. Wiedziałam, że potrafię od nich więcej, ale nasz konflikt z drużyny przeniósł się na życie prywatne… Ich było więcej… Nie byłam w stanie nic zrobić i pojawiły się problemy psychiczne, a wszystko nasiliło po śmierci babci na wakacjach trzy lata temu.

Od tego czasu organizm Karoliny zaczął dawać jej sygnały, jasno wskazujące na depresję. Najpierw pojawiła się duża utrata wagi, obniżenie samopoczucia, kompleksy… Do tego wszystkiego zaczęły wypadać jej włosy – nie pomagały żaden szampon, odżywka, kapsułki.

Po jakimś czasie nie widziałam już sensu w niczym. Bo po co było wstawać do szkoły? Tam spotykałam ludzi, których zaczęłam unikać, chyba nawet nienawidzić. W najgorszym okresie, który pojawiał się zawsze na jesień, po powrocie ze szkoły owijałam się kołdrą i leżałam do końca dnia. W ogóle nie miałam apetytu, więc nie musiałam nawet nic jeść.

Codzienność Karoliny powoli zaczęła zamieniać się w smutną, przepełnioną depresyjnymi myślami rzeczywistość. Po powrocie do domu dziewczyna leżała w łóżku i walczyła ze swoim umysłem, który podsuwał jej same negatywne idee. Od samobójstwa odciągały ją tylko dwie ukochane pasje: fotografia i filmy. Z czasem już nawet robienie zdjęć nie przynosiło jej radości i kinematografia pochłonęła ją zupełnie. Kilka miesięcy temu kupiła laptopa od kuzyna, więc już nawet nie trzeba było wychodzić z pokoju ani widzieć się z domownikami.

Karolina zupełnie zaniedbała swoje obowiązki. Wszystkie polecenia rodziców zrzucała na rodzeństwo albo wykonywała je niestarannie, byleby jak najszybciej wrócić pod kołdrę, do swojego pokoju. Jedyne, do czego potrafiła się zmuszać, to nauka. Paradoksalnie, im gorzej czuła się wewnętrznie, tym lepsze osiągała wyniki w szkole.

***

O chorobie Karoliny wiedzą tylko trzy osoby: jej najlepsza przyjaciółka, siostra i poznany przez Internet znajomy.

Łatwiej opowiadać o swoich problemach przez Messangera, wolę wyżalić się komuś, kogo nie znam aż tak dobrze, nie patrzę mu w oczy… Dodatkowo czuję, że rodzice i tak by mnie nie zrozumieli. Nie ma sensu im o czymkolwiek mówić. Gdy jest mi źle, po prostu zamykam się w pokoju, a wszyscy myślą, że oglądam filmy. Tak naprawdę leżę w łóżku i umieram od środka…

Mimo zamkniętej postawy Karoliny, jej siostrze rok temu udało się namówić ją na wizytę u psychologa. Lekarz zalecił dziewczynie konsultację z psychiatrą, jednak skończyło się tylko na jednej wizycie.

Psycholog zachowywała się okropnie. Miałam wrażenie, że siedziała tam z przymusu i w ogóle mnie nie słuchała. To nie była żadna pomoc, nie będę otwierać się przed osobą, która ma mnie gdzieś.

***

Choroba Karoliny ma charakter nawracający. Okresy obniżonego nastroju i apatii występują na przemian z pogodnymi tygodniami, w których dziewczyna funkcjonuje zupełnie zwyczajnie: nie opuszcza wielu lekcji w szkole, wychodzi ze znajomymi i spędza czas z rodziną. Obecnie od kilku miesięcy Karolina przeżywa dobry czas. Tylko zdarzają jej się jeden góra dwa dni, kiedy znowu zamyka się razem z myślami samobójczymi w pokoju. Ostatnio coraz lepiej nad nimi panuje…

Patrzę w przyszłość z optymizmem. Mam nadzieję, że za rok zdam maturę i na tym najbardziej mi zależy. Chciałabym dostać się na dobre studia, żeby móc zarabiać pieniądze i wyprowadzić się do jakiegoś większego miasta. Ostatnio bardzo otworzyłam się na ludzi i zauważyłam, że lubię poznawać nowe osoby, bo szybko nudzę się ludźmi, których mam wokół siebie. Mam nadzieję, że na studiach znowu będę mogła cieszyć się nowymi znajomościami. Będzie naprawdę dobrze.

I może nie  będzie trzeba czytać takich komentarzy:

Mateusz: Nie ma takiej choroby jak depresja.

 

Aleksandra Niziołek

Poniżej zamieszczamy link do filmiku, promującego kampanię społeczną dotyczącą depresji, której autorką jest Karolina Gonet z klasy Ia liceum.


Pamiętaj!
Okazanie słabości nie jest słabością. Prośba o pomoc nie oznacza poddania się. Depresji nie da się pokonać w pojedynkę.
Friend, please remove your hands from
Over your eyes for me
I know you want to leave but
Friend, please don’t take your life away from me/
kampania społeczna, Karolina Gonet, Ia

 

 

 

 

 

[1] Wszystkie przytoczone wypowiedzi pochodzą z komentarzy pod ankietą, która została utworzona przez Teresę Zych 18 marca 2017 roku na Facebooku w grupie: Płatnicy składek Atora bez ZUS

[2] http://pediatria.mp.pl/choroby/psychiatria/81302,zaburzenia-depresyjne-u-dzieci-i-mlodziezy

[3] http://twarzedepresji.pl/o-depresji-u-dzieci/

[4] Dane pochodzą z artykułu: http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/952018,Zaburzenia-psychiczne-Cierpi-na-nie-8-milionow-Polakow

 

 

One comment

  • Świetny tekst, bardzo poważny, i chyba spychany na bok, temat podjęty z dużym profesjonalizmem. Nawet mogę powiedzieć, że jestem dumna, że w mojej byłej szkole jest osoba na tyle dojrzała żeby podjąć się nawet kampanii społecznej. WIELKIE BRAWO

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.