Filadelfijska opowieść

16797500_746876695478327_8943882614772072331_o

Teatr Marysia z przytupem wraca po rocznej przerwie, tym razem ze spektaklem „Filadelfijska opowieść”. Scenariusz został opracowany na podstawie filmu z 1940 roku w reżyserii Georga Cukora. Postanowiliśmy uchylić rąbka tajemnicy i porozmawiać z odtwórcami głównych ról- Pauliną Irzyk i Michałem Stryczniewiczem.

EKOPERNIK: Teatr Marysia wraca po rocznej przerwie. Będzie to powrót w wielkim stylu?

Michał: Przede wszystkim bardzo się cieszymy, że Teatr wraca. Mam nadzieję, że będzie to powrót w wielkim stylu, ale przed nami jeszcze wiele pracy.

EKOPERNIK: Jak wygląda fabuła spektaklu? Ta historia to raczej klasyka czy awangarda?

Paulina: „Filadelfijska opowieść” to klasyczna komedia romantyczna z przyjemnym humorem. Historia skupia się na Tracy Lord (w tej roli ja), byłej żonie C.K. Dextera Heavena (Michał) i przygotowaniach do ślubu z Georgem Kittredgem (Mateusz Dubiel). Tracy poznaje jednocześnie pisarza Macaulaya Connora (Antoni Łętkowski), z którym również pozwala sobie na małe tête-à-tête.
Jednak wątek miłosny nie jest jedyny, pojawia się również kwestia różnic pomiędzy klasami oraz relacji rodzinnych.

EKOPERNIK: Jak wyglądają przygotowania do spektaklu? Ile potrzeba czasu? Jak wiele osób jest zaangażowanych w to przedsięwzięcie?

Michał: Przygotowania trwają już od października. Próby są raz w tygodniu, ale w tym gorącym okresie przed premierą odbywają się dwa razy. W naszej grupie jest 11 aktorów i osoby techniczne. Nad wszystkim piecze sprawuje pani profesor Dynowska-Trybus, bez której to przedsięwzięcie nigdy by się nie udało.

EKOPERNIK: Jaka jest największa trudność w procesie tworzenia spektaklu?

Paulina: Zdecydowanie początek był bardzo trudny, ze względu na konieczność przepisania całego scenariusza. To wymagało od nas dużego nakładu pracy.

Michał: Cały scenariusz musieliśmy przepisać, skrócić i przerobić z warunków filmowych na szkolne.

EKOPERNIK: Jak wygląda typowa próba?

Paulina: Naszym problemem na próbach jest to, że za bardzo się lubimy. Za dobrze bawimy się we własnym towarzystwie, jest za dobra atmosfera. Próby ciągną się niekiedy do wieczora, bo zamiast odgrywać sceny, my śmieszkujemy. To mocno destabilizuje naszą pracę.

EKOPERNIK: Spektakl wymaga złożoności scenografii i wielu rekwizytów. Skąd je bierzecie? Jak wygląda kwestia kostiumów?

Michał: Jeśli chodzi o rekwizyty, staramy się o jak największą wiarygodność. Szukamy przedmiotów stylizowanych właśnie na te z połowy XX wieku, aby w pełni oddać klimat „Filadelfijskiej opowieści”. W szukaniu kostiumów pomagają nam znajomi i rodzina.

Paulina: Czasami szukamy również w niekonwencjonalnych źródłach, takich jak szmateksy.

EKOPERNIK: Jaka jest Wasza największa obawa?

Michał: Najbardziej boimy się, że coś pójdzie nie tak i nie będzie to zależne od nas. Jeśli my coś zepsujemy, to będzie to tylko nasza wina, ale jeśli zawiodą inne czynniki, to będziemy rozczarowani.

EKOPERNIK: Czy Wasza przygoda z „Teatrem Marysia” jest traktowana przez innych poważnie? Czy to „dojrzałe hobby”?

Michał: Zdecydowanie tak. Odnajdujemy duże wsparcie zarówno w naszych znajomych z poza szkoły, jak i z klasy- zawsze chętni są do pomocy, nawet jako statyści.

Paulina: Bardzo poważnie traktujemy nasz Teatr i jest dla nas niezwykle istotne, żeby to przedsięwzięcie się udało.

EKOPERNIK: Jakie jest największe pozytywne zaskoczenie wynikające z bycia koordynatorami teatru?

Paulina: Przede wszystkim, nie czujemy się liderami czy koordynatorami, nie stoimy na czele Teatru. Fantastyczne w naszej grupie jest to, że wszyscy jesteśmy równi i wszyscy maksymalnie staramy się i angażujemy w organizację spektaklu.

Michał: Jeśli chodzi zaś o jakieś zaskoczenia- raczej żadnych poważnych nie było. W poprzednich latach od środka obserwowaliśmy pracę Teatru i dokładnie wiedzieliśmy, w co się angażujemy i ile to będzie od nas wymagać.

EKOPERNIK: Co różni Teatr Marysia od innych teatrów szkolnych?

Michał: Nie znamy takiego teatru jak „Marysia”. Nie czujemy się przez to lepsi, różnice wynikają z formy, którą sobie obraliśmy. Działamy na różnych płaszczyznach, w różnych konwencjach. W innych szkołach teatr to zazwyczaj krótkie, zabawne skecze z kilkoma piosenkami.

Paulina: W naszym przypadku to dość duży projekt, długi spektakl na podstawie klasycznych filmów czy scenariuszy. Przedsięwzięcie, które wymaga wiele czasu.

EKOPERNIK: Jak chcielibyście zachęcić innych do przyjścia na spektakl „Filadelfijska opowieść”?

Paulina: CHODŹCIE SZYBKO!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.