Nektar i ambrozja, czyli to, co nasi profesorowie lubią najbardziej

bialy-dom-zdrowe-jedzenie-na_19611864

Chyba każdy z nas lubi temat jedzenia. Zajmuje ono sporą część naszego życia, więc myślę, że jest to całkiem naturalne. Chętnie dzielimy się ulubionymi potrawami, smakołykami
i przywołujemy wydarzenia z nimi związane. Chodzi tu zarówno o wspomnienia z dzieciństwa, jak i różne, zazwyczaj zabawne historie. Właśnie z tego powodu można powiedzieć, że jedzenie jest częścią nas. Często na to, co jemy wpływa nasz humor czy charakter. Wiedząc,
o tym, co je dana osoba, można ją też lepiej poznać. Popatrzmy zatem, co o swoich ulubionych potrawach mówią profesorowie z naszej szkoły.

Prof. Marcin Pudło

-Na początek dość proste pytanie- jakie są Pana ulubione dania, potrawy, smakołyki…?

Z potrawami jest jak z muzyką czy z filmami- to zależy od pory roku, pory dnia, nastroju. Generalnie lubię owoce morza, które nie są w Polsce zbyt popularne. Nie jem ich zbyt często, ale zawsze próbuję, gdy mam okazję, na przykład na różnych wyjazdach. W ogóle bardzo lubię kuchnię śródziemnomorską. Jeżeli chodzi o to, co sam przygotowuję z takich lekkich dań, lubię wszelkie makarony i pasty.

Skoro mówi Pan o samodzielnym przygotowywaniu, zapytam, czy lubi Pan gotować?

– Tak, jeśli mam taką okazję . Nie robię tego codziennie, natomiast jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju uroczystości rodzinne czy grille, to właśnie ja staram się przygotować  dania bardziej ekskluzywne czy po prostu odświętne. Robię to na tyle, na ile potrafię i wydaję mi się, że

SONY DSC

 

wychodzi mi to całkiem dobrze. Przyrządziłem na przykład piersi z kaczki w pomarańczach
i sosie z marchwi. Udzielałem się też w szkole- przy okazji WOŚPU robiłem potrawy, które potem sprzedawałem. Były to rogaliki po marcinowemu oraz kosz drożdżowych rogalików.

 

-Czy może Pan wspomnieć jakąś zabawną historię związaną z gotowaniem?

-Pamiętam, że razu pewnego miałem przygotować na drugi dzień mięso, to znaczy oprawić, pokroić, zamarynować. To mięso „odpoczywało sobie”  na parapecie w kuchni, po czym okazało się, że kiedy chciałem już zalać je marynatą, zniknęło. Wpadłem w konsternację, zadając sobie pytanie, kto je wziął? Może to nie to miejsce, nie ten parapet? Wyjaśniło się, że moje psisko też chciało to mięso spróbować i wcięło wszystko. To znaczy prawie wszystko, bo tak już się najadło, że nawet zostawiło kawałek.

 

Prof. Grażyna Żywiec

-Może Pani powiedzieć coś o ulubionym jedzeniu?tarta-1024x684

-Uwielbiam lekką kuchnię, do przyrządzanych przeze mnie  potraw nigdy nie dodaję zasmażki i śmietany. Kocham tarty z owocami lub warzywami, są pyszne i lekkie. Bardzo lubię eksperymentować, często sięgam po nowe przepisy i staram się być otwarta. Nigdy też nie wybrzydzam, nie mówię, że czegoś nie lubię, bo to sprawią przykrość osobie, która przygotowała posiłek.

– Czy Pani zamiłowanie do tart ma związek z ich popularnością we Francji?

-W zasadzie tarty jadam już od dawna, ale pierwszy raz miałam okazję skosztować je już dawno właśnie we Francji. Tam jada się je praktycznie przy każdej okazji. Kiedy ktoś obchodzi urodziny, świeczki stawia mu się również na tarcie z owocami, a nie, tak jak u nas, na torcie
z ciężką masą. W kuchni francuskiej  podoba mi się też jej wielkie bogactwo. Odkrywać je to prawdziwa przyjemność.

-A czy miała Pani okazję spróbować ślimaków?

Tak, miałam okazję podczas mojego pierwszego pobytu we Francji. Kiedy moi znajomi dowiedzieli się, że w Polsce Francję kojarzymy głównie z żabami i ślimakami, stwierdzili, że muszę ich skosztować. Przyznam szczerze- smakowałyby mi, gdybym nie wiedziała, ze to ślimaki. Jedząc je wydawało mi się, że mam w ustach pyszne marynowane grzybki.

 

Ks. Wojciech Sabik

– Jakie są ulubione potrawy Księdza?images

-Ogólnie lubię kuchnię włoską i meksykańską; wszelkiego rodzaju makarony, spaghetti i wyraziste, pikantne meksykańskie dania. Lubię mięso, jako coś konkretnego, ale też sałatkę(tak jak zając).  Natomiast moją ulubioną potrawą, najlepszą na świecie są KANAPKI SZEFOWEJ Z BARKU.

– A czy ma Ksiądz jakieś smaki dzieciństwa?

– Może dzieciństwa, a może w ogóle do tej pory… To jest  taki rodzaj pierogów robionych przez moją mamę, nadziewanych słodką lub kwaśną kapustą i serem.

– Lubi Ksiądz sam gotować?

-Rzadko mam okazję przez to, że mieszkam na plebani , a także ze względu na dużą ilość obowiązków. Lubię jednak choć pomagać w przygotowaniach.

– W takim razie pamięta Ksiądz jakąś zabawną historię związaną z gotowaniem?

-Historie związane z gotowaniem są pewnie częściej tragiczne niż śmieszne… ponieważ niedodanie czegoś lub dodanie czegoś innego, niż miało być wiąże się zazwyczaj z nieudaną potrawą. Pamiętam jednak taką historię. Kiedyś jako dziecko miałem pomóc mamie i upieczone przez nią ciasto zamierzałem potrzepać cukrem pudrem, który niestety pomyliłem z solą…

-Cukier puder z solą?! Niezła pomyłka!

-No właśnie (śmiech) Na szczęście nie zdążyłem posypać całego, udało się uratować chociaż połowę. Wersja z solą też była dobra, ale bez wierzchniej warstwy. Cóż, takie rzeczy się zdarzają…

 

Prof. Zofia Bartecka-Prorok

Właściwie… lubię jeść. Lubię zwyczajne, tradycyjne potrawy- zupę pomidorową, grzyby, ryby. I trudno mi wybrać jakąś szczególnie ulubioną potrawę. Może pierogi z kaszą gryczaną, leciutko przyrumienione na maśle, chrupiące… Mniam…

Smak dzieciństwa? Pierogi ze śliwkami. Albo borówkami-u mnie (na Zamojszczyźnie) mówiło się – z czernicami. Polane delikatną, kremową śmietanką, posypane cukrem. Strzelały granatowym sokiem, kiedy nieuważnie przekłuwało się je widelcem. A nam, dzieciom, zawsze się to przydarzało.

A teraz? Nie chcę wydawać się snobistyczna, ale kawior. Czarny. Żadnych subtelności.

Śmieszna historia? Jak już się przyznałam, lubię ryby.  Kiedyś na eleganckim ślubnym przyjęciu znajomej zauważyłam na bogatym szwedzkim stole piękny okaz szczupaka, umajony czymś zielonym i czerwonym. Goście jakoś go omijali, może onieśmieleni wyrafinowaną dekoracją. Ale nie ja. Jak Wokulski z nożem i widelcem, jak Santiago z determinacją- ruszyłam.  Jedno, drugie cięcie, zdecydowane zagarnięcie solidnej porcji i… zostałam z kawałkiem tektury na widelcu! Zdemontowałam kulinarną dekorację! Prawdziwe było tylko to zielone i czerwone- szpinak i marchwka…

ryby-1-62a1a4d5991cd6cd7033f1cce

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.